Auta z USA w Krakowie — co warto wiedzieć
Kraków, auta z USA i pytanie, które pada zawsze jako pierwsze: ile to naprawdę wyjdzie. Kwota ma trzy części — cenę lotu, opłaty na granicy i ostatni odcinek trasy, i żadna z nich nie jest tajemnicą. Auta USA w Krakowie kupuje się dziś inaczej niż pięć lat temu: nikogo nie prosisz o pośrednictwo w ciemno, bo historia samochodu i pełna suma są widoczne, zanim ktokolwiek podbije cenę. Auto z Ameryki w Krakowie ma też przewagę czysto praktyczną — na tutejszym rynku wtórnym takie modele trafiają się rzadko. Poniżej: droga ze Stanów do Krakowa, mechanika licytacji i to, co realnie mieści się w każdym budżecie.
Jak wygląda import aut z USA do Krakowa
Sprowadzanie aut z USA do Krakowa to pięć odcinków, z których lokalny jest tylko ostatni. Najpierw wygrany lot jedzie lawetą z placu aukcyjnego do jednego z czterech portów, z których wychodzą nasze transporty: Newark w New Jersey, Savannah w Georgii, Houston w Teksasie albo Los Angeles w Kalifornii. O wyborze decyduje stan, w którym stało auto — im bliżej portu, tym krótszy i tańszy jest ten odcinek. Potem kontener albo statek typu ro-ro: rejs przez Atlantyk zajmuje cztery do sześciu tygodni. Wszystkie nasze transporty wchodzą do Unii przez Kłajpedę na Litwie — tam auto schodzi ze statku i tam zaczyna się odprawa celna, przy której naliczane są cło, akcyza i VAT. Dopiero na końcu jest odcinek, który interesuje Cię najbardziej: z Kłajpedy do Krakowa, lawetą, około dziewięciuset kilometrów, zwykle w ciągu dwóch–trzech dni od zwolnienia auta przez urząd. Całe sprowadzenie samochodu z USA do Krakowa mieści się zwykle w sześciu do dziesięciu tygodni od wygranej licytacji. Najdłuższy i najmniej przewidywalny element to rejs — reszta trasy trzyma się terminów.
Auta z USA — aukcje Copart i IAAI od środka
Szukanie zaczyna się zwykle od przeglądania kilku stron z autami z USA naraz: ogłoszeń pośredników, forów, grup. Każda pokazuje inny wycinek rynku i inną cenę, bo każda dokłada własną marżę. Katalog aukcyjny pokazuje źródło — te same loty, które w tej chwili stoją na placach Copart i IAAI, z kwotą końcową policzoną dla Krakowa. Jeśli szukałeś dotąd po stronach z samochodami z USA, różnicę zobaczysz od razu: tutaj cena nie jest ceną wywoławczą, tylko sumą, którą realnie zapłacisz.
Copart i IAAI to dwa amerykańskie domy aukcyjne, przez które przechodzi większość aut powypadkowych, poleasingowych i pobankowych w Stanach. Trafiają tam głównie samochody odkupione przez ubezpieczycieli — dlatego przy każdym lucie jest opis szkody sporządzony przez rzeczoznawcę, a nie przez sprzedającego. Aukcje aut z USA działają inaczej niż ogłoszenia: lot ma wyznaczoną godzinę zakończenia i nie ma tu z kim się targować. Podajesz maksymalną kwotę, system podbija za Ciebie do tej granicy i się zatrzymuje. Same aukcje z USA są dostępne wyłącznie dla firm z amerykańską licencją — to wymóg prawa stanowego, nie nasza zasada. Dlatego licytujesz przez pośrednika, który tę licencję ma, ale limit ustalasz sam i widzisz, za ile lot faktycznie poszedł. Zanim klikniesz „licytuj”, popatrz na trzy rzeczy: typ tytułu (clean, salvage, rebuilt), stan, w którym auto stoi — od tego zależy koszt drogi do portu — i adnotację, czy samochód odpala. Te trzy pola tłumaczą większość różnic w cenie między podobnymi lotami.
Jakie auta z USA do 50 tys kupuje się najczęściej
W przedziale do pięćdziesięciu tysięcy złotych — licząc już z cłem, akcyzą, VAT-em i dowozem — mieszczą się zwykle SUV-y i crossovery z lat 2016–2019: Jeep Cherokee, Ford Edge, Toyota RAV4, Mazda CX-5, Hyundai Santa Fe. To auta po lekkich stłuczkach albo poleasingowe, z przebiegami, których na polskim rynku w tej cenie się nie spotyka. Auta z USA do 30 tys to z reguły roczniki 2012–2015 i czterocylindrowe sedany: Ford Fusion, Toyota Camry, Hyundai Sonata, Nissan Rogue. Poniżej dwudziestu tysięcy rachunek zwykle przestaje się spinać i mówimy o tym wprost: fracht, odprawa i laweta kosztują tyle samo przy tanim aucie co przy drogim, więc przy lucie za kilka tysięcy dolarów potrafią zjeść jedną trzecią ceny. Przy takim budżecie lepiej wyjdziesz na krakowskiej giełdzie i powiemy to od razu.