Auta z USA w Gdańsku — co warto wiedzieć
Auta z USA w Gdyni i w Gdańsku wybiera się dziś z katalogu aukcyjnego, a nie z ogłoszenia: historia samochodu i pełna kwota są widoczne, zanim ktokolwiek podbije cenę. Interesują przy tym te same modele, co zawsze na Wybrzeżu — duże benzynowe SUV-y, pickupy i mocno wyposażone wersje japońskich aut. Auta z USA na Pomorzu kupuje się też inaczej niż pięć lat temu: nikogo nie prosisz o pośrednictwo w ciemno, bo raport ubezpieczyciela i zdjęcia sprzed naprawy stoją przy każdym locie. Poniżej: jak wygląda import, jak działa licytacja i co realnie mieści się w budżecie.
Import aut z USA do Gdańska — jak to wygląda
Sprowadzanie aut z USA do Gdańska zaczyna się na aukcji, a kończy w momencie, w którym odbierasz auto razem z kompletem dokumentów. Cały nasz import z USA do Polski działa według jednego, powtarzalnego schematu — dlatego termin i kwotę potrafimy podać, zanim zdecydujesz się licytować, a nie po fakcie. W wyliczeniu, które widzisz przed licytacją, siedzi wszystko: cena lotu, opłaty aukcyjne, przewóz, cło, akcyza, VAT i odprawa celna. Nic z tego nie dopisuje się później — i to jest właśnie ta różnica, o którą najczęściej pytają ci, którzy raz próbowali sprowadzić auto na własną rękę i policzyli koszty dopiero na końcu.
Najdłuższym elementem jest rejs przez Atlantyk i to on decyduje o widełkach terminu: transport auta z USA do Polski trwa zwykle cztery do sześciu tygodni, a terminy wypłynięcia bywają przesuwane. Reszta — załadunek, odprawa celna i dowóz do Ciebie — trzyma się harmonogramu, dlatego całość mieści się w sześciu do dziesięciu tygodni od wygranej licytacji. Koszt transportu samochodu z USA do Polski zależy przede wszystkim od tego, czy auto jedzie w kontenerze czy na pokładzie ro-ro, oraz od tego, jak daleko stoi od portu załadunku — i właśnie dlatego liczymy go dla konkretnego lotu, a nie podajemy ceny „od”.
Jak działa licytacja na Copart i IAAI
Copart i IAAI to dwa amerykańskie domy aukcyjne, przez które przechodzi większość aut powypadkowych, poleasingowych i pobankowych w Stanach. Trafiają tam głównie samochody odkupione przez ubezpieczycieli — dlatego przy każdym lucie jest opis szkody sporządzony przez rzeczoznawcę, a nie przez sprzedającego. Licytacja ma wyznaczoną godzinę zakończenia i nie ma tu z kim się targować: podajesz maksymalną kwotę, system podbija za Ciebie do tej granicy i się zatrzymuje. Dostęp do samego licytowania mają wyłącznie firmy z amerykańską licencją — to wymóg prawa stanowego, nie nasza zasada — więc licytujesz przez pośrednika, ale limit ustalasz sam i widzisz, za ile lot faktycznie poszedł. Zanim klikniesz „licytuj”, popatrz na trzy rzeczy: typ tytułu (clean, salvage, rebuilt), stan, w którym auto stoi, i adnotację, czy samochód odpala.
Auta amerykańskie w Gdańsku — co się sprawdza, a co nie
Najlepiej wychodzą auta, które w Europie były rzadkie albo drogie: duże SUV-y, pickupy, amerykańskie sedany z mocnymi silnikami benzynowymi i popularne modele japońskie w wersjach na rynek amerykański — z bogatszym wyposażeniem i mniejszym przebiegiem niż ich europejskie odpowiedniki. Samochody z USA w Gdyni i w Gdańsku mają przy tym praktyczną przewagę: w Trójmieście działa kilka warsztatów wyspecjalizowanych w takich autach, więc po części czy przegląd nie trzeba jechać na drugi koniec kraju. Czego nie warto sprowadzać: małych aut miejskich i kompaktów, których w polskich komisach są setki — różnica w cenie nie pokryje frachtu. Ostrożnie też z dieslami: na rynku amerykańskim jest ich mało i są drogie.